Człowiek sobie uczciwie sprząta piwnicę i tnie drzewo na zimę. Potem urządza poszukiwania nieznośnego kota, który ukrył się pod choinkami, aż tu nagle do furtki podjechał listonosz.
- Przesyłka, dla Kamila. - powiedział, a raczej wykrzyczał z odległości dobrych kilkunastu metrów.
Mama była szybsza i odebrała przesyłkę, ponieważ ja musiałem schować nieznośnego kota do domu. Odbieram przesyłkę w ręce, a tu co? A tu Hachette.! :)
Wszystkiego bym się spodziewał, ale nie tego i nie dzisiaj... mimo to bardzo miła i sympatyczna niespodziewajka :)
Zapraszam do oględzin... cóż to mamy w szóstej przesyłce...